|
Poczta Polska
jest jednym z urzędów, do którego Europa chyba jeszcze nie dotarła, a i sama
poczta broni się przed tym rekami i nogami swoich urzędników.
Środa, godzina
17.30 - odbieram awizo na list polecony. Krotki spacer po oblodzonych
chodnikach (niestety moje auto ma takie same letnie kapcie jak i ja, więc lepiej pozostawic je na parkingu) i jestem
przed urzędem.
18: 05 - czas
start, trzy okienka czynne, przede mną jakieś 7 osób wiec chyba nie będzie źle.
18: 15 – kolejka do okienek rośnie, za mną już
5 kolejnych osób, przede mną dalej 7 osób, każdy ma czas wiec może poczekać
18:20 - od
okienka odchodzi jedna osoba, nie jest źle 15 minut na załatwienie petenta
18: 25 – do urzędu
wpada jakiś człowiek i bez pardonu wbija się do pierwsze go okienka, czym budzi
powszechne poruszenie, na pytanie: „Czy nie mógłby pan stanąć w kolejce jak wszyscy?”
Odpowiada „To państwo do tych okienek???”. Na usta już cisinie mi się odpowiedz,
ze w ramach wolnego czasu każdy lubi sobie, postać w kolejce na poczcie. Petent
jest na tyle mily ze nie grzecznie staje na końcu
18: 27 –
okienko numer 1 - kolejna osoba odchodzi z załatwioną sprawa od okienka,
średnio 1 osoba na 15 minut. Do okienka podchodzi kolejny petent z awizo. I tu
zaczyna się standardowa procedura poszukiwania przesyłki. Najpierw szafka z
wielkimi paczkami, później szafka z mniejszymi paczkami, później szafka z
listami poleconymi, później coś na zapleczu… Na koniec okienko i urzędniczka
przeszukuje zeszyt czy aby na pewno przesyłka jest w urzędzie…. Cud jest …
tylko nikt nie wie gdzie…
18: 30 –
okienko numer trzy, kolejny petent chce odebrać przesyłkę, procedura jak
poprzednio: szafka z dużymi paczkami, później z mniejszymi ….. W pewnym
momencie urzędniczka dostaje olśnienia: przecież przesyłka może być w
dzisiejszych listach...
18: 37 –
urzędniczki wciąż szukają przesyłek
18: 40 –
okienko numer dwa – podchodzi starsza kobieta, która chce kupić kartki na święta.
Zakup trzech kartek, trzech znaczków z
priorytetem, dodatkowo dwa znaczki na listy europejskie i dwa do kanady. Czas
11 minut. Nie ma co … szybkość godna błyskawicy
18: 41 –
okienko numer trzy: podchodzi kolejny petent z rachunkami do zapłacenia. Wydaje
się ze cala operacja potrwa chwile… Nic bardziej błędnego, okazuje się ze
maszyna licząca, kalkulator i kto wie tam jeszcze popsuły się i trzeba podsumować
rachunki przy pomocy ołówka i kartki papieru. Na wszelki wypadek trzeba policzyć
to trzy razy, bo przy dwóch pierwszych sumowaniach wyszły rożne wyniki… Może za
trzecim razem się uda… Uff udało się, wynik zgadza się z pierwszym sumowanie. Gratulacje!!!
18: 45 –
okienko numer dwa, moja kolej. Daje awizo, dowód i procedura z 18: 27 w
poszukiwaniu przesyłki: duża szafka z paczkami, średnia szafka z paczkami…. Na
moja uwagę ze to na pewno jest list polecony w kopercie A4 widać grymas złości
na twarzy urzędniczki i słowa:, „Jeśli pan wie lepiej, co pan ma dostać to,
czemu pan wcześniej nie mówił!!!”. Na wszelki wypadek się nie odzywam by nie dostać
jakiejś słownej reprymendy (W międzyczasie znudzone oczekiwaniem osoby za mną
uciekają z urzędu).
18: 57 –
okienko numer dwa: ja dalej tutaj tkwię oglądają sobie mazy na suficie, wiem ze
SA tam trzy pająki i jedna, duża pajęczyna w kącie. W końcu przy urzędniczkach co
ruszają się jak muchy w smole, może jakaś zamieni się w muchę i wpadnie w siec;).
Nagle tadam … pojawia się urzędniczką z moja przesyłką. Cud, jest na poczcie, była w stercie listów
na stole za urzędniczką. Pewnie pani Zosia przełożyła te listy w miejsce, w
którym nie można ich znaleźć.
18: 58 -
wychodzę z urzędu, mam list polecony, wydarty z poczty po 53 minutach czekania.
To chyba niezły wynik i mam nadzieje ze przesyłką będzie warta zmarnowanego
czasu na jej odebranie.
Konkluzja: przyszedłem
na pocztę o 18: 05, wyszedłem o 18: 57, przede mną było siedem osób i trzy
czynne okienka. Średnio wychodzi jakieś dwadzieścia kilka minut na osobę. Brawo pocztowcy, brawo … W tej kwestii nie
mam nic więcej do dodania, komentarz pozostawiam czytającym ….
|