|
Nocna jazda bez trzymanki |
|
wtorek, 27 listopad 2007 |
Zima, jak to zima jak zwykle przychodzi znienacka
i atakuje wtedy, kiedy się jej człowiek nie spodziewa (a zwłaszcza drogowcy). To
nic że wszystkie pogodynki trąbią a nadchodzących zawiejach, zamieciach śnieżnych
i trudnych warunkach na drogach. Mój wczorajszy wypad samochodem na pocztę prawie skończył
się tragicznie i to nie wcale przez to ze mam letnie opony ;)
Jazda na letnich oponach w zimowe klimaty
jednak nie należy do najlepszych pomysłów, na jakie mogłem wpaść tej zimy. Na
początek wyjazd z zaśnieżonej drogi osiedlowej. Próba szybkiego wyjazdu zakończyła
się pierwszym piruetem, nie pełnym o 360 stopni, ale dość efektownym. To
pierwsze ostrzeżenie i niestety nie okazało się ostatnim. Drugie i trzecie
było bardziej efektowne…Próba zatrzymania się na skrzyżowaniu … redukcja biegu
na niższy i samochód cudnie sunie po szklanej tafli w kierunki stojącego
przed nim Forda…. Delikatny ruch kierownica, noga z gazu i … auto udało się wyprowadzić
i zatrzymać na sąsiednim pasie… mina kierowcy Forda jednak mówiła sama za siebie: ufff, nie trafił we mnie… Ostrzeżenie
numer trzy jednak nie nadaje się do opisania….
Warunki, jakie panowały na drogach w Krakowie
na zdjęciach poniżej. Nic dodać, nic ująć tylko wymienić jednak opony na zimowe.
|